Dziecko w foteliku: jak bezpiecznie przewozić?

Share

W Polsce każdego roku w wypadkach drogowych poszkodowanych zostaje ok. tysiąca dzieci w wieku 0-6 lat. Troje na czworo z nich to pasażerowie – ofiary błędów popełnianych przez nas – kierowców. Statystycznie najbardziej tragiczne miesiące to maj i czerwiec. 23 maja, z okazji Dnia Fotelików Montowanych Tyłem, Ambasada Szwecji zorganizowała wydarzenie poświęcone bezpieczeństwu dzieci w samochodzie „Rear-facing Day”, gdzie poznałam Olgę i Martę z inicjatywy „Kocham Zapinam”.

Katarzyna Kozak-Piskorska: Jesteście Mamami i blogerkami parentingowymi. Szukanie najlepszych i najbardziej bezpiecznych rozwiązań dla Waszych dzieci zawiodło Was m.in. do świata bezpieczeństwa ruchu drogowego. Kto był inicjatorem akcji KochamZapinam, czy to przy tej okazji się poznałyście i na czym dokładnie polega inicjatywa?

Olga Vitoš (http://turkusowakropka.com/): to już było tak dawno temu, że ciężko sobie dokładnie wszystko przypomnieć. Generalnie maczała w tym palce jeszcze jedna dziewczyna, która jakiś czas temu postanowiła wycofać się z internetu, stąd przestała zajmować się akcją. W gronie pierwszych ambasadorów było w zasadzie 14 osób. Aż nie do wiary, że z tych 14 osób na dzień dzisiejszy zostałyśmy tylko my dwie. Potem do akcji dołączyło jeszcze kilka nowych osób. My dwie chyba poznałyśmy się właśnie z powodu akcji, prawda?

Marta Sobczyk-Ziębińska (https://dzieciorka.pl/): Tak, dokładnie. Na początku każdy znał kogoś i „nabór” odbył się na zasadzie fali. Minęło już 5 lat od kiedy zaczęły się rozmowy nad Kocham Zapinam, pamiętam, że przez kilka miesięcy odbywała się wielka burza mózgów. A w listopadzie weszłyśmy z akcją do internetu. Minęło 5 lat, a my postanowiłyśmy, że czas na kolejny krok.

KKP: Czyli KochamZapinam to na razie przede wszystkim edukacja rodziców w internecie?

Olga: Na razie tak, ale mamy większe plany. Chcemy również edukować „górę” 😉

Marta: Internet to dopiero początek. Powoli wychodzimy poza sieć, zaczynamy organizować spotkania dla rodziców. Trzymaj kciuki, żeby nasze plany nabrały rozpędu 🙂

KKP: Pewnie, trzymam kciuki i będę wspierać 🙂 Podobno zakładacie Fundację?

Olga: Tak, to jest nasz plan na najbliższy czas. Zakładanie fundacji jest już w toku i mam nadzieję, że w najbliższym czasie będziemy mogły oficjalnie powiedzieć, że się wreszcie udało. Niestety zakładanie fundacji w Polsce jest bardzo utrudnione. Dzięki temu mamy nadzieje pozyskać fundusze, które pomogą rozwijać akcję i dotrzeć do jak największej liczby ludzi. Stoimy teraz w takim miejscu, że akcja nigdzie dalej bez pieniędzy nie pójdzie.

Marta: Fundacja to pierwszy krok. Dzięki niej wyjdziemy do szerszego grona rodziców i mam nadzieję, że dzięki naszym działaniom, między innymi naszym, wzrośnie świadomość.

KKP: Świadomość… Same przyznajecie, że nawet Wam zdarzało się popełniać błędy w zakresie przewożenia dzieci. Teraz jesteście ekspertkami – jakie błędy najczęściej popełniają polscy rodzice? Podobno ponad 90% z nich nieprawidłowo montuje fotelik lub zapina dziecku pasy…

Olga: Dokładnie! To jest ogromna ilość rodziców i nie tylko, bo jednak dzieci są przewożone również przez dziadków, ciocie i wujków. Błędy są ogromne. Zaczynając od starych fotelików, źle dobranych fotelików, fotelików z marketów a kończąc na źle zapiętych pasach lub nawet w ogóle niezapiętych pasach. Nagminne jest także używanie tzw. „poddupników”, czy zbyt szybkie przesadzanie dzieci do fotelików FWF (przodem do kierunku jazdy), a widzimy niestety nawet dziewięciomiesięczne dzieci jeżdżące przodem. Ilość błędów jest zatrważająca.

Marta: Do ekspertek nam jeszcze trochę brakuje, ale tak – wiele się zmieniło przez ostatnie lata. Mamy już dość sporą wiedzę w temacie fotelików, cały czas nabywamy nową. Kiedy zaczynałyśmy, chodziło głównie o zapinanie pasów, teraz kwintesencję naszych działań opisała Olga. Naszym celem jest jednak uświadamianie rodziców, a przez to, że same popełniałyśmy błędy, chcemy pokazać, że wszystko można, wystarczy odrobina chęci. W końcu nie ma ludzi nieomylnych, a przyznanie się do popełnienia błędu to nic strasznego.

KKP: Jakie mity krążą wokół przewożenia dzieci tyłem do kierunku jazdy? Ja słyszałam o braku kontaktu wzrokowego z dzieckiem oraz o braku miejsca na nogi… Czego najbardziej boją się rodzice?

Olga: Rodzicom najczęściej wydaje się, że im jeździłoby się w takiej pozycji niewygodnie, więc ich dzieciom też będzie źle. A to nie jest prawda. Często boją się choroby lokomocyjnej a także tego, że ich dziecko „nie będzie chciało” w ten sposób jeździć. A przecież bezpieczeństwo dziecka powinno być ważniejsze od jego widzimisię.

Marta: O mitach można napisać książkę. Począwszy od tego, że dziecko nie widzi rodzica, że mu z pewnością nie jest wygodnie, po tak absurdalne jak „a co, jeśli się zakrztusi? Co ja zrobię?”. Wielu rodziców myśli, że skoro dziecko płacze to oznacza, że nie chce ono jeździć w ten sposób. Nie jest to prawdą, dzieciaki płaczą, bo w pewnej chwili zaczynają rozumieć, że coś je trzyma, a one chcą się po prostu ruszać. To zwykła ciekawość świata.

KKP: Czy poza bezpieczeństwem są inne korzyści przewożenia dzieci tyłem? Czy to prawda np., że występuje wtedy mniejsze ryzyko choroby lokomocyjnej?

Olga: Moją ulubioną korzyścią tego typu fotelików jest fakt, że dziecko mnie nie widzi, więc ja mogę spokojnie opychać się frytkami czy czekoladą 😉 Oczywiście tak naprawdę nie opycham się frytkami w samochodzie, ale czekoladę zdarzyło mi się ukradkiem zjeść. Uwielbiam również w fotelikach tyłem fakt, że dziecko nie ma możliwości kopać kierowcy w tył siedzenia. Niesamowicie wygodna sprawa.

Marta: My jesteśmy rodziną, która sporo jeździ. Do głównych korzyści mogę spokojnie zaliczyć komfort dziecka oraz spokojny sen podczas podróży. Moja młodsza córka ma obecnie 16 miesięcy, myślę, że wielu rodziców wie, ile ciekawości świata ma w sobie takie dziecko. Kiedy ja zerkam w lusterko widzę córkę zajętą jedną z dwóch rzeczy: albo śpi albo patrzy spokojnie za okno. Nie kopie fotela, nie wychyla się, żeby coś zobaczyć przez okno. Ma doskonały widok na to, co dzieje się poza samochodem. Z chorobą lokomocyjną jest różnie, ale faktem jest, że w fotelikach RWF obraz za oknem nie ucieka dziecku tak szybko i może mieć to wpływ na lepszą jakość podróży.

KKP: Kto poza Wami (i trochę mną, bo poruszyłam ten temat w ostatnim rozdziale poradnika „Niezbędnik uważnego kierowcy”) podejmuje w Polsce temat bezpiecznego przewożenia najmłodszych i jak Waszym zdaniem mógłby być ten problem rozwiązany? Legislacja? Edukacja? Czy istnieją jakieś rozwiązania systemowe?

Olga: Niestety nadal jest to zbyt mała ilość osób. Są sklepy eksperckie, które często o tym piszą i kilku blogerów. Rzadko się zdarzy jakaś celebrytka, która i tak ginie w gąszczu źle przewożonych dzieci. Zdecydowanie brakuje w naszym kraju edukacji i ta edukacja powinna iść z jednej strony od dołu, czyli właśnie od takich ludzi, jak my (chociaż nie ukrywam, że na to muszą gdzieś znaleźć się jakieś pieniądze). Z drugiej strony problem bezpieczeństwa dzieci w ruchu drogowym również powinien być rozwiązywany przez rząd. Według mnie nasze przepisy powinny zostać zmienione.

Marta: Zdecydowanie kuleje edukacja młodych rodziców. Tych, którzy dopiero czekają na dziecko i stają przed wyborem pierwszego fotelika. W szkołach rodzenia niewiele się na ten temat mówi. Do tego przepisy prawne dotyczące przewożenia dzieci mają zbyt dużą możliwość interpretacji. Zwłaszcza jeśli chodzi o starsze dzieciaki oraz przepis, który pozwala przewozić trzecie dziecko w wieku powyżej 3 lat na środkowym siedzeniu tylnej kanapy, jeśli nie ma możliwości zamontowania tam urządzenia podtrzymującego. Osobiście nie znam trzylatka, który spokojnie usiedzi na pupie.

KKP: Tak, ten przepis to trochę jak rosyjska ruletka… A jakie patenty możecie polecić rodzicom, aby podróżowało się bezpieczniej i wygodniej? Widziałam na blogu np. podnóżek dla większego dziecka…

Olga: Na pewno przydają się w podróży odpowiednie zabawki, które zajmą delikwenta na dłużej. I tu bardzo ważne, aby żadna zabawka nie była twarda. Ja młodszemu dziecku dawałam takie miękkie książeczki do kąpieli a starszakowi gazetki. Korzystam również z dużego i lekkiego lusterka umieszczonego na tylnym siedzeniu. Dzięki temu widzę, co mój synek w foteliku RWF robi.

Marta: Przede wszystkim lusterko. W czasie jazdy i tak zerkamy w lusterko wsteczne, więc możemy tu zerknąć również na to, co robi maluch. Pluszaki również świetnie sprawdzają się w podróży. Podnóżek to świetna opcja dla starszaków, zwłaszcza jeśli pierwsze 4 czy 5 lat jeździli w RWF-ie i są przyzwyczajeni do tego, że ich nogi mają podparcie. Z doświadczenia wiem, że znienawidzone przez rodziców kopanie fotela nagle się kończy 🙂

KKP: Lubicie jeździć samochodem? 🙂 Jak jeszcze dbacie o bezpieczeństwo swoje i dzieci podczas jazdy?

Olga: Dla mnie samochód to środek transportu. Nie jestem jakimś miłośnikiem motoryzacji, po prostu muszę się przemieszczać. Ponieważ mam dwójkę małych dzieci, one też się ze mną przemieszczają. Dbam o bezpieczeństwo moich dzieci w samochodzie również tym, że regularnie sprawdzam stan techniczny auta, jeżdżę maksymalnie bezpiecznie i zwracam uwagę również na moją kondycję zanim wsiądę za kierownicę. To też są ważne rzeczy, chociaż nie gwarantują bezpieczeństwa, bo zawsze może się zdarzyć, że na swojej drodze spotkam kogoś, kto uważa inaczej.

Marta: Uwielbiam, w zasadzie już nie umiem poruszać się innymi środkami transportu, ostatnio autobusem czy tramwajem jechałam kilka lat temu. Jeżdżę dużo w ciągu tygodnia, w zasadzie cały czas z dzieciakami na pokładzie. Weekendami najczęściej wyjeżdżamy całą rodziną. W samochodzie spędzamy dużo czasu. A jak dbamy o bezpieczeństwo? Nie jemy w czasie jazdy, nie podajemy dziewczynkom nic do picia, a w samochodzie są tylko miękkie zabawki. Dodatkowo przed każdą podróżą sprawdzamy montaż fotelików, zwłaszcza młodszej, bo ten montowany jest na pasy. Jeśli mamy jakąś awarię z dzieciakami, to zjeżdżamy na najbliższy parking, MOP czy zajazd – co znajdziemy, i wtedy rozwiązujemy sprawę. Nigdy podczas jazdy nie rozpinamy się i nie odwracamy do dzieci, żeby im coś podać czy się bawić. No i mama jedzie z przodu 😉

KKP: Dziękuję, bo przy okazji promujecie także uważność podczas jazdy 🙂 Trzymam kciuki i mam nadzieję, że będziemy miały okazję połączyć siły w promowaniu bezpiecznych zachowań za kółkiem 🙂

You may also like...